Przejazd przez Radom poszedł nam w miarę sprawnie, ruch był umiarkowany, jednak zaraz za Radomiem, gdzie zaczynają się remonty drogi korki były masakryczne. Wyprzedzaliśmy gdzie się tylko dało. Większość samochodów zjeżdżała nam z drogi, ciężarówki zagarniały masę piasku z pobocza umożliwiając przeciskanie się między nimi.
Po drodze stanęliśmy jeszcze na stacji benzynowej, gdyż Miklas miał dziwne wrażenie, że zaraz zgubi kufer. Jego obawy nie były płonne – odkręciły mu się śruby od mocowania płyty. Jednak szybkie działania na parkingu zapobiegły tragedii

Możemy ruszać dalej.
Ruch niestety ciągle taki sam. Wyprzedzanie na centymetry i każdą dostępną drogą weszła już nam w krew. Już myślałam, że będzie lepiej gdy koło Grójca zjechaliśmy z głównej drogi na Warszawę... jednak pomyliłam się. Sznur tirów szybko wyprowadził mnie z tego błędu. Znowu czekało nas manewrowanie między samochodami – nie mogliśmy rozwinąć normalnych prędkości. Droga była naprawdę uciążliwa – jednak perspektywa dobrej zabawy wieczorem dodawała nam skrzydeł i mknęliśmy dalej nieustraszenie

Minęliśmy zakorkowany Mszczonów i Żyrardów... droga zrobiła się luźniejsza. Ciężarowe samochody spotykaliśmy jedynie od czasu do czasu. Za Sochaczewem skręciliśmy w mało uczęszczane drogi i spokojnie dojechaliśmy na miejsce.
Tam już czekali na nas znajomi... popijając piwko i śmiejąc się zaprosili nas do siebie. Odstawiliśmy motocykle pod domek... szybko przebraliśmy się w wygodne ciuchy i poszliśmy do reszty towarzystwa. Zamówiliśmy obiadek, a tymczasem mogliśmy się cieszyć zimnym piwkiem. Tego dnia miało dojechać jeszcze do nas kilka osób.
Po konsumpcji i paru browarach Gerard przygotował swoją słynna herbatkę w butelce po pięciolitrowej wodzie

Napełnił każdemu kubeczek... rozłożyliśmy ławki, rozpaliliśmy grilla i rozkoszowaliśmy się obcowaniem z przyrodą

Oprócz herbatki na stole zagościły także specjały innych uczestników imprezy. Niestety połączenie piwa, drinka i domowych wyrobów szybko pozbawiło mnie pamięci

Pamiętam, że dobrze się bawiłam, postrzelałam z wydechu i cieszyłam się, że przed imprezą przygotowałam już sobie spanko... więc mogłam bez zbędnych przygotowań położyć się spać. Noc była zimna... nasze miejsce noclegowe było nie za dobrze ocieplone, więc temperatura dała nam się we znaki.
«« start « poprz. 1 2 3 nast. » koniec »» Ostatnie uaktualnienie : 03-03-2008 19:23